1,917 mln widzów. Dokładnie tyle w 2016 roku do kin przyciągnął film Planeta Singli. Co prawda nie udało mu się prześcignąć Patryka Vegi i jego Pitbulla. Niebezpiecznych kobiet, które w samym roku premiery obejrzało ponad 2,769 mln osób, ale i tak obraz w reżyserii Mitji Okorna od tamtej pory figuruje jako najpopularniejsza i według wielu najlepsza polska komedia romantyczna. Nic dziwnego, że twórcy zdecydowali się na kontynuację wątku Ani Kwiatkowskiej i Tomka Wilczyńskiego, po raz kolejny angażując grających ich Agnieszkę Więdłochę i Macieja Stuhra. To, co zdecydowało o sukcesie obrazu, to nie tylko ten bardzo udany duet, ale również bardzo aktualna tematyka - twórcy zbudowali całą historię, nawiązując do aplikacji randkowej, łudząco podobnej do Tindera. I to w momencie, kiedy miliony Polaków ściągnęły ją na swój telefon. Choć akurat dwójka głównych bohaterów poznała się w innych okolicznościach, całość kręci się właśnie wokół apki nazwanej Planetą Singli. Podobnie, jak druga część, która dzisiaj ma swoją oficjalną premierę. My mieliśmy już okazję zobaczyć obraz, tym razem wyreżyserowany przez Sama Akina, więc wiemy, czy jest równie zabawny, momentami wzruszający, sprawnie zrealizowany i wcale nie taki infantylny, co ma do siebie wiele zwłaszcza rodzimych komedii romantycznych, jak w przypadku Planety Singli 1. I wybraliśmy kilka powodów, dla których naszym zdaniem Wy również powinniście się przekonać. Zajrzycie do naszej galerii >>>

Gwiazdy na premierze „Planeta Singli 2”. Wśród nich Agnieszka Więdłocha, Maciej Stuhr i Maffashion >>>