Prawie milion widzów! A dokładnie 935 357. Tyle osób w miniony weekend do polskich kin przyciągnął Kler, nowy film Wojciecha Smarzowskiego. Po spekulacjach, jakie krążyły od rana, w końcu pojawiła się oficjalna informacja prosto z rodzimego box office'u. Oznacza to, że obraz Smarzowskiego zanotował nie tylko najlepsze otwarcie roku, ale i pierwsze najlepsze otwarcie w historii kina po 1989 roku. I przy okazji pobił wyniki, które przyniosły do tej pory takie kinowe hity, jak 50 Twarzy Greya (otwarcie 834 479 widzów), Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy (otwarcie 789 568), Listy do M. 3 (otwarcie 775 817 widzów), Pitbull. Niebezpieczne kobiety z 2016 roku (otwarcie 767 519 widzów) czy Botoks Patryka Vegi (otwarcie 711 906 widzów).

10 filmów, w których sceny seksu są tak mocne, że niektórzy z Was nie powinni ich oglądać! >>>

Kler Wojciecha Smarzowskiego pobił rekord. W pierwszy weekend film obejrzało prawie milion osób! 

Tak rewelacyjnego wyniku spodziewali się po weekendzie przedstawiciele czołowych multipleksów. Dziennik Rzeczpospolita podał, że w samej sieci kin Helios, na seansie Kleru pojawiło się w ten weekend ponad 210 tys. osób. Z kolei w Multikinie, gdzie Kler można było oglądać kilka dni przed premierą, według szefa Piotra Zygo doszło do otwarcia wszech czasów. A jeśli dodamy do tego kolejną sieć, czyli Cinema City, a także kina studyjne w naszym kraju, liczba osób będących po seansie nowej produkcji Wojciecha Smarzowskiego faktycznie bez problemu mogła dobić do sześciu zer. Warto dodać też, że film wyświetlany był nawet kilkanaście razy w ciągu dnia. Dla przykładu, nam udało się obejrzeć Kler wczoraj, w warszawskiej Kinotece, a 20 minut przed projekcją o godzinie 16:00, kupiliśmy jeden z sześciu ostatnich biletów na średniej wielkości sali. Gdyby się nie udało, kolejny seans był godzinę później, pewnie tez z niewielką ilością wolnych miejsc, bo najwyraźniej większość zdecydowała się na wcześniejszą rezerwację wejściówek. 

Filmy z tegorocznego festiwalu filmowego w Gdyni, które musicie obejrzeć >>>

Kler - o czym jest? 

Skąd takie zainteresowanie nowym filmem Wojciecha Smarzowskiego, o którym głośno było od momentu, jak światło dzienne? Bez wątpienia ze względu na tematykę, jaką tym razem poruszył 55-letni reżyser pochodzący z Korczyny na Podkarpaciu. Kler dotyka m.in. bardzo trudnego tematu pedofilii wśród księży, a także obowiązujących w ramach instytucji kościoła "cenników". Smarzowski, co należy podkreślić, w ogóle nie podejmuje w swoim obrazie kwestii wiary, dlatego zupełnie bezpodstawne były nawoływania niektórych księży w Polsce, by ten film zbojkotować, gdyż narusza uczucia religijne katolików. Kler to historie trzech księży, które w takiej samej lub podobnej postaci dzieją się wokół nas. I o których możemy przeczytać w gazetach lub w serwisach internetowych. Nikt wcześniej nie podjął się, by przenieść je na duży ekran. Smarzowski zaryzykował, a do współpracy zaprosił swoich ulubionych aktorów - Roberta Więckiewicza, Arkadiusza Jakubika, Jacka Braciaka, a także po raz pierwszy - Janusza Gajosa. Czy było warto? Prawie milion widzów w pierwszy weekend seansów mówi sam za siebie.

Nowy film z Alyssą z „The End Of The Fucking World” i Veronicą z „Riverdale” o sugardatingu. Zobaczcie zwiastun! >>>