Swój staż w Glamour.pl zaczęłam w styczniu 2018 roku. Był to dla mnie czas ciężkiej pracy, zdobywania potrzebnej przyszłemu dziennikarzowi wiedzy, ale też nawiązywania nowych, wspaniałych kontaktów i spełniania marzeń. Jednym z nich, było pójście na pokaz mody - nigdy nie zapomnę, jak z pierwszego rzędu i ze łzami wzruszenia w oczach oglądałam premierę wiosenno-letniej kolekcji Bizuu. Później musiałam napisać relację z tego wydarzenia i nawet Ismena, redaktor prowadząca Glamour.pl przyznała, ze ewidentnie było to dla mnie ogromne przeżycie.

Teraz, już z perspektywy młodszej redaktorki Glamour.pl, postanowiłam podsumować swoje pierwsze miesiące spędzone w redakcji. Wiadomo, że przez ten czas poprawiła się jakość moich tekstów. Do tego, stałam się (choć w pewnym stopniu) częścią świata do niedawna dla mnie tak odległego i niedostępnego. Poznałam niesamowitych ludzi. I nie mówię tu tylko o przedstawicielach branży modowej, ale przede wszystkim o Ismenie, Kindze, Oli i Marcie - wspaniałych kobietach z redakcji Glamour.pl, które są dla mnie kimś znacznie więcej niż tylko koleżankami z pracy. A czego nauczył mnie mój staż? Odpowiedź na to przeczytacie poniżej.

ZOBACZ TAKŻE: 13 rzeczy, które zawsze będą nam się kojarzyć z dzieciństwem

7 rzeczy, których nauczył mnie mój staż w Glamour.pl

1. Nie należy bać się prosić o pomoc

Faktem jest, że wszystkie "Glamouranki" - Ismena, Kinga, Ola i Marta - przyjęły mnie bardzo ciepło, od początku były dla mnie mega kochane i wyrozumiałe. Dzięki temu, nie bałam się ich, prosząc o radę lub pomoc. Po jakimś czasie zrozumiałam też, że nawet osoby, z którymi nie mam tak bliskich relacji, zawsze chętnie mi pomogą. W końcu gramy w jednej drużynie, razem pracujemy na dobre imię Glamour i wszystkim nam zależy na tym, aby nasza praca była na wysokim poziomie.

2. Próby, próby i jeszcze raz próby

Ta zasada tyczy się przede wszystkim zdjęć. Jestem autorem części zdjęć z Instagrama @glamourpoland i mam już pewien własny styl tworzenia fotek typu flat lay, ale chcę uniknąć rutyny. Przez to wciąż kombinuję, układam produkty w różny sposób, dodaję nowe elementy i… dobrze na tym wychodzę! W dzisiejszych czasach, kiedy do dyspozycji mamy całą pamięć naszych telefonów, a nie jedynie kliszę aparatu, grzechem jest nie próbować - serio, lepiej zrobić dwadzieścia fotek i wybrać z nich jedną perfekcyjną, niż jedną średnią, która nie zadowoli nas w stu procentach.

3. Nie wolno bać się mówić tego, co się myśli

Coś ci się nie podoba? Czymś jesteś szczególnie zachwycona? Chcesz coś zmienić? A może masz jakiś super pomysł? Warto o tym powiedzieć! Tylko grą w otwarte karty można zdziałać coś na dłuższą metę.

4. Zawsze znajdzie się ktoś lepszy

Staż to początek mojej drogi zawodowej. Od początku miałam świadomość tego, że pozostałe "Glamouranki" są ode mnie milion razy lepsze i że patrząc na ich pracę i czytając ich teksty, mogę się wiele nauczyć (ciągle tak jest!). Cieszyłam się, kiedy sprawdzały moje teksty, z pokorą przyjmowałam wszystkie poprawki i (oczywiście) przyznawałam im rację.

5. Lepiej postawić na jakość niż na ilość

Na początku mojego stażu wszystkich dziwiło to, jak szybko piszę swoje teksty. Rzeczywiście, miałam całkiem niezłe tempo, ale moje artykuły wymagały wielu poprawek. Jak jest teraz? Otóż nadal pracuję na wysokich obrotach, jednak wiem, że lepiej napisać mniej dłuższych, ale ciekawszych i dopracowanych tekstów, niż więcej tych krótkich, które nie do końca mogą zainteresować czytelnika. No i najważniejsze - wszystko należy sprawdzić po kilka razy!

6. Wygoda przede wszystkim

Jak najlepiej ubrać się na co dzień do pracy? Odpowiedź jest prosta: wygodnie! Mój ulubiony redakcyjny zestaw, to jeansy, t-shirt, marynarka i sneakersy. Po kilku miesiącach pracy wiem, że w miejscu, w którym cały czas dzieje się wiele rzeczy na raz, musi być nie tylko ładnie, ale i wygodnie. Koniecznie!

7. Słodycze i kawa to podstawa

Po prostu nie da się efektownie pracować bez codziennej dawki słodyczy i (dobrej!) kawy. Właśnie dlatego, w redakcji Glamour.pl zawsze znajdzie się coś słodkiego "na czarną godzinę". Chętnie przyjmujemy każdą ilość czekolady, krówek, żelek i lodów. Aha, no i oczywiście każdy nasz dzień zaczynamy od kubka kawy.

ZOBACZ TAKŻE: 5 najtańszych europejskich stolic idealnych na weekend i nie tylko

Co jeszcze mogę dodać? Na pewno to, że jestem bardzo, bardzo wdzięczna wszystkim osobom, które przyczyniły się do tego, że w wieku niespełna dwudziestu lat mogę pracować w takim wyjątkowym miejscu. Muszę jednak przyznać, że jestem też dumna z samej siebie. Wiem już, że nie ma rzeczy niemożliwych - wystarczy ciężko pracować i wierzyć w to, że marzenia się spełniają!