Orange Warsaw Festival otworzył tegoroczny sezon festiwali muzycznych w najlepszym stylu. Gwiazdami pierwszego dnia byli Dua Lipa, która zagrała energetyczny koncert, ale to Sam Smith rozłożył nas na łopatki. To był jego pierwszy koncert w Polsce, który zapamiętamy na długo. 

1. Kontakt z publicznością

Sam był szczęśliwy, wzruszony i szczery. Wielu artystów ma problem z tym, aby wejść w interakcję z publicznością, szczególnie podczas koncertów na festiwalach, gdzie klimat nie jest zbyt intymny. Brytyjczyk ujął nas swoją autentycznością

2. Najlepszy głos… na świecie?

To nasza subiektywna opinia, ale uważamy, że to do 26-latka należy obecnie tytuł najlepszego głosu, a wczorajszy występ na OWF tylko to potwierdził. Jego skala i barwa robią na żywo niesamowite wrażenie, a to, ile razy miałyśmy gęsią skórkę, ciarki i łzy w oczach były na to najlepszym dowodem.

[QUIZ] Jak dobrze znasz wykonawców, którzy pojawią się na Orange Warsaw Festival? >>>

3. Why are you so emotional?

Sam Smith śpiewa smutne piosenki o miłości, przy których można wypłakać morze łez. Przy jego słynnych balladach Stay with me, Lay me down, Too good at goodbyes nawet nie próbowałyśmy się powstrzymywać. Artysta sprawił, że przez półtorej godziny na zmianę śmiałyśmy się i płakałyśmy. 

4. Sam ma dla Was ważny przekaz

Sam Smith, zapowiadając piosenki, które zaśpiewa, opowiadał o swoich miłosnych przeżyciach. To, co warto zapamiętać, to na pewno zdanie „Love is… love”, kończące historię o tym, że miłość nie zna płci i jest uczuciem, którego na pewno nie można kategoryzować w taki sposób. Natomiast przed wykonaniem utworu Lay Me Down przekonał nas, że każde doświadczenie, nawet w postaci złamanego serca, jest potrzebne i nie należy myśleć o tym jako o straconym czasie w życiu.

5. Zaprzyjaźnisz się z nami?

Przez całe 90 minut miałyśmy ochotę zadać mu to pytanie. Widać było, że to, co robi sprawia mu ogromną przyjemność i jest do tego stworzony. Sam Smith powiedział na zakończenie, że to był idealny wieczór. Lepiej nie mogłyśmy podsumować jego pierwszego koncertu w Polsce. Brytyjczyk obiecał też, że wróci do Polski bardzo niedługo! Trzymamy Cię za słowo, Sam.